Od pracy w korporacji i życiu na petardzie do freelance’u i mamy na slow life’ie

portretowe„Czasami warto zaryzykować i wybrać podążanie własną ścieżką, choć może nie być usłana różami. Po drodze natrafisz na wiele przeszkód, spotkasz się z niezrozumieniem, a zdrowy rozsądek będzie poruszał Twoje sumienie, że może podjęte przez Ciebie decyzje nie są najlepszymi z możliwych. W końcu zaczniesz dostrzegać, że życie w zgodzie ze sobą i słuchanie swojego wewnętrznego głosu jest tym co Cię uszczęśliwia, a co za tym idzie i Twoich bliskich”.

Inspirujący wywiad z Aleksandrą Bohojło, blogerką i aktywną mamą trójki dzieci, pasjonatką życia, zwolenniczką zdrowego stylu życia, fanką slow life, która wyznaje wolniejszą i bardziej świadomą sztukę życia.

„Szczęście leży nie w posiadaniu tego, czego chcemy, ale w chceniu tego co już posiadamy”.

Każdy dureń może ubić interes, ale potrzeba geniuszu, wiary i wytrwałości, aby stworzyć markę”. David Ogilvy

Proszę opisz jaką pracę wykonywałaś przed podjęciem teraźniejszego zawodu?


Niektórzy dzielą swoje życie na to przed urodzeniem dzieci i po tym jak pojawiły się na świecie.

Ja dzielę swoje życie na wiele etapów, ale z zawodowego punktu widzenia jest to podział na życie w i po korporacji. Praktycznie całe swoje dotychczasowe doświadczenie zawodowe zawdzięczam właśnie jej i wbrew temu co wiele osób powtarza z uporem maniaka, to były bardzo dobre i ciekawe lata, pełne fajnych wyzwań i kreatywnych działań opartych na współpracy zespołowej i świetnych kontaktach.

Z wykształcenia i zawodu jestem marketingowcem i w swoim zawodowym życiu zajmowałam się głównie zarządzaniem marką, public relations, reklamą i publicity.

Pracę rozpoczęłam jednak jeszcze przed studiami, bo wymusiło to na mnie życie. Musiałam najpierw na siebie zarobić, żeby móc się usamodzielnić.

Czym dokładnie zajmujesz się obecnie?


Od prawie 2 lat prowadzę bloga Esencja i pracuję jako copywriter.esencja_z_zycia_blog_b_big

Pod względem finansowym, nie są to stabilne zajęcia, ale umożliwiają mi rozwój osobisty w nowych dla mnie obszarach i pozwalają realizować swoje pasje i zainteresowania m.in. fotografię, pracę nad tekstem, techniki komunikacji międzyludzkiej, projektowanie graficzne, budowanie marki.

Poza tym w związku ze swoją działalnością jako bloger liczę na rozwój pewnego projektu związanego z tematyką zdrowego stylu życia.

Współpracuję też z największym w Polsce serwisem dla Eko-Rodziców „Dzieci są ważne” i portalem „TaTenTo”.

Jakie powody skłoniły Cię do podjęcia decyzji o zmianie pracy/zawodu?


Kilka lat temu prowadziłam bardzo aktywne życie zawodowe i choć dzisiaj bardzo cenię sobie to doświadczenie, pamiętam jak moja frustracja sięgała zenitu, kiedy próbowałam pogodzić pracę z życiem prywatnym (to było po urodzeniu syna, naszego pierwszego dziecka).

Pierwszym krokiem do zmiany była decyzja o wyprowadzeniu się z centrum Warszawy do niedużej, podmiejskiej miejscowości pełnej zieleni, w której życie toczy się nieco wolniej niż w dużym mieście.

Wybudowaliśmy z mężem wymarzony dom, ale niewiele mieliśmy okazji z niego korzystać.

Od poniedziałku do piątku żyliśmy na wariackich papierach, pochłonięci pracą, w weekendy wyjeżdżaliśmy odrabiając czas z dzieckiem.

Trwało to 7 lat.

Urodziła się nasza pierwsza córka i wtedy coś we mnie pękło. Trzymając małą na rękach patrzyłam przez okno jak mąż odjeżdża każdego ranka do pracy powtarzając nasz schemat z codziennymi dojazdami do firmy, spędzaniem w niej około 10 godzin, a potem powrotem do domu z laptopem na plecach, żeby dokończyć pracę.

Dotarło do mnie, że będąc na urlopie macierzyńskim jestem w najlepszym momencie życia, żeby to zmienić.

Podjęliśmy z mężem decyzję, że wykorzystam urlop wychowawczy. Świadomie zwolniłam tempo, zaczęłam dostrzegać i doceniać szczegóły i kadry z życia, cieszyć się prostymi rzeczami, wyciszyłam się wewnętrznie, choć do harmonii było mi jeszcze daleko.

Chciałam wrócić do pracy i jednocześnie bałam się, że umkną mi takie chwile jak pierwszy krok dziecka, pierwsze wypowiedziane słowo, pierwsza krzywo narysowana literka.

Kiedy urodziłam drugą córkę wiedziałam już co chcę robić i jak żyć.

Zaczęłam żyć pełniej, nauczyłam się dzielić czas między rodzinę i przyjaciół, wróciłam do swoich dawnych pasji, założyłam bloga. Zainteresowałam się filozofią slow life, która okazała się być mi bardzo bliska, tyle, że do tej pory „uprawiałam” ją nieświadomie.

Teraz nazywam rzeczy po imieniu. Wybrałam spokój wewnętrzny, nauczyłam się rezygnować z rzeczy, które nie pasują do mojego stylu życia, zweryfikowałam też znajomości usuwając ze swojego otoczenia toksycznych ludzi, zwalniam tempo kiedy tego potrzebuję, co umożliwia mi praca „na swoim” i uwielbiam celebrować chwile.

Dostrzegam drobiazgi, które składają się na nasze codzienne życie, żyję uważniej i świadomiej. Idea rytmu slow stała się dla mnie ważna. Wpisałam w nią zarówno zdrowy styl życia (odżywianie, aktywność sportową, podejście do życia), model wychowania dzieci (slow parenting), relacje międzyludzkie, jak i pracę.

Jakie konkretne działania lub osoby pomogły Ci dotrzeć do celu?


Większość umiejętności, wiedzę, a także stosunek do pracy i podejście do życia zawdzięczam nie tylko sobie i bliskim, ale też pracy we wspomnianej korporacji.

To doświadczenie ukształtowało mnie życiowo, wyciągnęłam wnioski ze wszystkich swoich sukcesów, jak i porażek. Dzisiaj jestem bardziej pewna siebie, mam świadomość swoich mocnych i słabych stron, kładę nacisk na rozwój osobisty i mam motywację oraz chęci do tego, żeby cały czas w swoim życiu coś zmieniać, wprowadzać jakieś nowe elementy i rozwijać się w kolejnych dziedzinach.

Oczywiście mam duże wsparcie w mężu, mojej mamie, dzieciach i wśród przyjaciół. Swoje decyzje zawsze konsultuję z bliskimi, bo wiem, że ich konsekwencje będą miały na nich znaczący wpływ. Oni z kolei też wiedzą, że jeśli coś robię to wkładam w to dużo serca i angażuję się na tyle na ile pozwala mi na to czas i siły.

Poza tym od czasu, kiedy weszłam w blogosferę, nawiązałam fajne i inspirujące znajomości, które są obecne w moich życiu na co dzień. Wzajemnie się wspieramy, motywujemy i czasem współpracujemy. Widzę też potencjał we wspólnych projektach, które mogą doprowadzić nas do zupełnie nowego etapu w naszym zawodowym życiu. Mam też kolejne pomysły na własny rozwój.

Jakie są plusy i minusy dokonanej zmiany jakie dotychczas zauważyłaś?


Mam elastyczny czas pracy, robię to co lubię, wiem ile jestem w stanie zrobić i tyle przyjmuję na siebie zobowiązań, wciąż uczę się nowych rzeczy, odkrywam nowe narzędzia, śledzę trendy i staram się w nie wpasować.

Mam więcej czasu dla bliskich i dla siebie, dbam o zdrowie, żyję świadomiej, ale praca jest nieregularna i czasem niewdzięczna. Potrafię też zatracić się w tym co robię, bo nie mam stałych godzin pracy, które w jakimś stopniu wyznaczałyby granice między pracą, a życiem prywatnym, dlatego pracując w domu za wyzwanie można przyjąć oddzielenie obu tych sfer od siebie.

Gdybym pracowała na etacie, cały dzień byłabym poza domem, a jego  „obsługą” oraz opieką nad trójką dzieci zająłby się zapewne ktoś inny.

Tak było kiedyś.

Czasami wydaje mi się, że byłabym wtedy mniej zmęczona niż obecnie, bo wracałabym z pracy „na gotowe”, a teraz wszystkim muszę zająć się sama.

Niemniej jednak obecna sytuacja znacznie bardziej mi odpowiada, niż ta sprzed lat, tym bardziej, że nie mam problemu z wewnętrzną dyscypliną i przyjęciem odpowiedzialności za to co robię.

Mogę też w każdej chwili wziąć dzień wolny, a obserwacja rozwoju dzieci na każdym jego etapie i ich bliskość, a przede wszystkim możliwość bycia z nimi wtedy kiedy mnie potrzebują rekompensują mi ewentualne dylematy związane z powrotem na etat.

Bez wątpienia minusem jest natomiast brak stabilnych przychodów.

Co było dla Ciebie najtrudniejsze podczas procesu zmiany?


Zmiany, które wprowadziłam w swoje życie nastąpiły w sposób naturalny. Gdyby nie macierzyństwo, zapewne nie zdecydowałabym się ani na pozostanie w domu ani na pracę freelancera.

Miałam wiele pomysłów na biznes, ale wcześniej chciałam przyjrzeć się znajomym, którzy realizują swoje. Angażowałam się w ich rozwój, a potem ze smutkiem obserwowałam jak zamykają swoją działalność, bo niestety nie spełniała ich oczekiwań i nie przynosiła wystarczających dochodów.

To mnie powstrzymało od poddania swobodnej realizacji swoich pomysłów. Skupiłam się na blogu, a teraz próbuje też swoich sił jako copywriter.

Jak wspomniałam wyżej, praca na zlecenie nie jest pracą stabilną i trzeba dużo samozaparcia, wiary i chęci, żeby w niej wytrwać, ale myślę, że największym problemem jest brak stałej pensji.

Dla mnie dodatkowymi utrudnieniami są też sprawy techniczne – co chwila coś nie działa jak należy, a ja tego nie ogarniam i chciałabym móc skupić się na merytoryce, a nie kwestiach technicznych. Niestety od nich zależy funkcjonalność Twojego miejsca w sieci, a za tym idą też statystyki.

Poza tym blogowanie to full time job, no i myślisz o niej praktycznie non-stop. Prowadzenie bloga to nie tylko napisanie od czasu do czasu artykułu i wrzucenie go na stronę, ale mozolne budowanie marki, na które składają się m.in. prowadzenie fanpage’a i pozostałych profili w mediach społecznościowych, promocja bloga, obsługa klientów (zapytania, oferty współpracy i ich realizacja), udział w konferencjach branżowych, eventach, warsztatch i stałe doszkalanie się w dziedzinach związanych z tematyką bloga.

Często mam też mętlik w głowie wynikający z natłoku inspiracji i pomysłów, których w efekcie nie realizuję z braku czasu i to mnie dobija. Chcę jednak zrealizować cele, które założyłam sobie jakiś czas temu.

Poza tym dopóki nie poczuję, że mój pomysł na biznes jest pewny, wyzwaniem dla mnie jest w tej chwili założenie własnej działalności.

Co zrobiłabyś inaczej w trakcie dokonywania zmiany z dzisiejszej perspektywy?


Myślę, że przede wszystkim powierzyłabym od samego początku kwestie techniczne fachowcom.

Miałam sporo technicznych problemów z blogiem i to nieco podcięło mi skrzydła. Do tej pory nie wszystko funkcjonuje jak należy, a wciąż brakuje mi czasu, żeby uporządkować pewne sprawy.

Poza tym odważniej podejmowałabym pewne strategiczne decyzje, a jeśli chodzi o początek, zdecydowanie bardziej bym wyluzowała, ale wtedy nie byłam pewna, w którą stronę wszystko się potoczy i czy blog będzie jedynie moim hobby czy może też sposobem na zarobienie pieniędzy.

Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że jeśli chcemy traktować bloga jako alternatywę pracy na etacie, od początku powinniśmy go profesjonalizować.

Jakie było Twoje największe wyzwanie do tej pory w obecnym zawodzie

(i jak sobie z tym poradziłaś)?


Kiedyś słyszałam, że zarabiać na blogu można zacząć najwcześniej po 2 lub więcej latach.

Dzisiaj obserwuję wiele blogów, które wybiły się znacznie szybciej choć niekoniecznie są jedynym źródłem utrzymania ich twórców.

Nie ukrywam, że konkurencja w blogosferze jest duża. Każdy próbuje się przebić na swój sposób, nie zawsze do mnie przemawiający. Działam raczej spokojnie, bez ściągania na siebie uwagi rzeczami, co do których nie jestem przekonana, ale które na przykład dobrze się sprzedają. Wolę grać według własnych zasad i na własnych warunkach.

Trudno, że wolniej.

Jestem niezła w planowaniu i organizowaniu rzeczy, gorzej czasem z ich egzekucją, bowiem problem, z którym się zmagam to brak wystarczającego czasu na realizację swoich celów.

Wyzwaniem jest też dla mnie odnalezienie drogi do stabilnej sytuacji finansowej, więc o sukcesie będą mogła mówić dopiero wtedy, kiedy założę własną działalność i zacznę na niej zarabiać konkretne pieniądze.

Co motywuje lub inspiruje Cię w Twojej codziennej pracy?


Lubię swoje życie i to co w tej chwili robię, więc nie mam żadnego problemu z motywacją do działania.

Inspiracje natomiast znajduję wszędzie. Moją siłą napędową są ludzie i to od nich najczęściej je czerpię. Fascynują mnie ludzie, którzy proste pomysły potrafią przekuć w prosperujący biznes. To oni dodają mi też wiary w to, że kiedy czegoś bardzo się pragnie, jest się konsekwentnym, wytrwałym i towarzyszą temu długofalowe cele, można osiągnąć swój sukces bez oglądania się na innych.

Poza tym codzienne czynności, to co czytam, czego doświadczam podsuwają mi pomysły i chęci do dalszego działania.

Czego się nauczyłaś i jakie wskazówki chciałabyś przekazać innym kobietom, które zastanawiają się nad zmianą pracy lub myślą o rozpoczęciu rozwoju kariery w Twoim obecnym zawodzie?


W ostatnich latach przekonałam się, że moje pragnienia są silniejsze od zdrowego rozsądku i choć decyzja o zmianie stylu życia nie była łatwa, to uważam, że należy przynajmniej podjąć próbę jej realizacji, żeby przekonać się jak bardzo Twoje marzenia są bliskie Twoim realnym potrzebom i czy nie są zbyt oderwane od rzeczywistości.

Dziś mogę powiedzieć, że warto być odważnym, podążać swoją ścieżką, nawet jeśli nie zawsze jest w linii z oczekiwaniami innych, ale niezbędne są do tego jasno określony cel i determinacja w jego osiągnięciu.

Natomiast opuszczenie swojej strefy komfortu może okazać się w rezultacie bardzo przyjemne, satysfakcjonujące i w dłuższym czasie przynoszące zyski większe niż byśmy się tego spodziewali.

To co mi dało jednak największą niezależność i wewnętrzny spokój to przeświadczenie, że mam wpływ na swoje obecne życie, podchodzę do niego znacznie spokojniej, mogę spełniać się jako matka będąc blisko dzieci (umożliwia mi to praca w domu), jako żona, córka i przyjaciółka znajdująca czas dla bliskich, mogę realizować się jako człowiek, inwestować w swój rozwój osobisty i dowolnie sterować swoją ścieżką rozwoju. Do problemów i przeszkód podchodzę jak do wyzwań – podejmuję walkę wykorzystując swoje mocne strony, pozytywną energię i cechy charakteru, które nie pozwalają mi się poddawać, ale żyć tak jak chcę, według własnych zasad. I pilnuję, żeby życie nie przeciekało mi już przez palce.

esencja_z_zycia_blog_a_big

Aleksandra Bohojło

Początkująca copywriterka, freelancerka, autorka bloga Esencja.
Z wykształcenia marketingowiec z zainteresowaniami związanymi z zarządaniem marką.
Z zamiłowania blogerka i aktywna mama trójki dzieci, pasjonatka życia, zwolenniczka zdrowego stylu życia, fanka slow life. Uwielbia piękne zdjęcia, podróże, dobre towarzystwo i inspirujące rozmowy.
Kocha życie. Obserwuje otoczenie. Walczy z przeciwnościami losu. Czasem celowo idzie pod prąd, żeby było ciekawiej.
Ulubione motto:
„Każdy dureń może ubić interes, ale potrzeba geniuszu, wiary i wytrwałości, aby stworzyć markę”. David Ogilvy
„Szczęście leży nie w posiadaniu tego, czego chcemy, ale w chceniu tego co już posiadamy”.

Esencja to blog o wyciąganiu z życia tego, co najlepsze. Skierowana jest do osób zainteresowanych zdrowym stylem życia, aktywnością sportową, kształtowaniem właściwych nawyków żywieniowych, rozwojem osobistym, rozwijaniem własnych pasji, a także życiem w uważności. Na blogu poruszane są też zagadnienia związane z Rodzicielstwem Bliskości oraz blogowaniem.

Imię i nazwisko (wymagane)

Adres email (wymagane)

Temat

Treść wiadomości

  • Pingback: Esencja | Zamień pasję w pracę. A może odwrotnie?()

  • Kasia Antosiewicz

    Kolejna historia, która dowodzi, że bez trudnych korporacyjnych doświadczeń nie zostaje się freelancerem. Nie mam więc szans (albo wstręto-korpo-motywacji) na to, by jednak rzucić etat. Nie mam też szansy na kolejne macierzyństwo, które być może pomogłoby mi w tej trudnej decyzji. Podziwiam Olę, jak wszystkie freelancerki, kobiety i matki. Dziękuję za bardzo dla mnie wartościowy wywiad.

    • Kasiu nie wydaję mi się, że szansę na odkrycie swojej ścieżki zawodowej masz tylko gdy doświadczysz korporacyjnego lub macierzyńskiego świata.

      Fakt, że historie które nas wzburzają często są powiązane z korporacją lub macierzyństwem ale chyba tylko i wyłącznie ze względu na to, że częściej takie scenariusze spotykamy gdyż są to standardowe i dość powszechne wybory dla wielu z nas…ale nie jedyne! Kwestia statystyki 😉

      Sznse na podjęcie działań w kierunku pracy, którą chcesz wykonywać masz zawsze, bo życie jest za krótkie, żeby je marnować na pracę której nie lubimy 😉
      Wzburzone pozdrowienia! 🙂

  • Bardzo inspirujące! Zwłaszcza w momencie kiedy jest się na samym początku tej drogi (jak ja) i przed nami jedna wielka niewiadoma ????

  • Inspirujący wywiad! Uwolnienie się od ciągłej gonitwy i zorganizowanie życia po swojemu nie jest łatwe. Jednak takie osoby jak Ty Olu pokazują, że jest to możliwe 🙂

    • Nie przyszło mi to łatwo, ale cieszę się i doceniam miejsce, w którym jestem dzisiaj.

  • Chyba doszłam do podobnych rozważań, ale bez pracy w korpo. I sama nie wiem, czy to dobrze czy źle.

    • Wszystko dobrze o ile kierunek, który obrałaś Ci odpowiada. Zawsze zresztą można go zmienić lub modyfikować w zależności od własnych potrzeb i możliwości. Pozdrawiam Moniko.

  • To prawda, że blog pochłania całą masę czasu. Ja trochę zwolniłam, żeby nie tworzyć dużej ilości wpisów o żadnej wartości. Ola, fascynuje mnie w Tobie ten spokój i życie w zgodzie ze sobą.

  • No to ja rzuciłem korpo po … 21 latach. Normalnie jakbym czytał swoje CV 😉

  • Ola świetny wywiad!❤️????

  • Dziękuję Natalio za zaproszenie do wywiadu i możliwość podzielenia się swoją historią. Pozdrawiam serdecznie.

    • Dziękuję Olu za Twoje zaangażowanie i cudne słowa podnoszące na duchu oraz dające nadzieję i wiarę w to, że możemy same decydować o tym w jaki sposób chcemy pracować i spełniać się zawodowo!
      Życzę dalszych sukcesów i serdecznie pozdrawiam 🙂